Profesor F. Chmielowski o twórczości Bartosza Banasika

Posted on

Sztuka jest najstarszym i najgłębiej oddziałującym żywiołem ludzkiego rozumienia
i poznania. Pojawiła się już w czasach paleolitu jako istotny czynnik formującej się kultury i taką pozostała do dziś w przekonaniu otwartych i świadomych własnego istnienia umysłów, mimo pojawiających się od czasu do czasu w artystycznej krytyce i kiepskiej filozofii wieści o jej rzekomym wyczerpaniu. Wartościowe wytwory sztuki niezmiennie przyciągają ludzką uwagę, są ciągle aktualne i jakby ponadczasowe. Ich żywotność czerpie siłę z możliwości oddziaływania na wszystkie poziomy ludzkiej wrażliwości i zdolności przedstawiania w sposób naoczny tego, co nie jest bynajmniej oczywiste, odsłanianych nowych idei, rodzących się pytań, problemów i nieodkrytych dotąd obszarów świata. Tę właściwość sztuki celnie podsumował Hans-Georg Gadamer pisząc, że „poezja i wszystko to, co nienazwane, wszystko to, co poezja w nas wywołuje, zakreśla szerszy krąg, w którym wysiłek pojęcia musi dopiero znaleźć swoje miejsce”.

W tak rozumianej przestrzeni sztuki funkcjonują rzeźby Bartosza Banasika, młodego absolwenta krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, który zmaga się
z trudnymi do wyjaśnienia i jednoznacznego określenia problemami ludzkiej egzystencji, sensu istnienia i przemijania, granicy własnej tożsamości oraz płynności przejścia między sennym marzeniem i twardą realnością. Banasik rozumie i docenia ważność poetyckiej metafory. Jego rzeźby, chociaż mocno osadzone w realistycznej konwencji, są na wskroś przesycone aurą „poetyckiego niedookreślenia” i odsyłają do semantycznej głębi otwierającej się w naoczności wyglądów i przedstawień oraz sugerowanych wyobrażeń.

Postać starego człowieka w kompozycji zatytułowanej „Bariera” gestem rezygnacji i zmęczenia ewokuje refleksję o zamkniętym horyzoncie ludzkiego istnienia, ograniczonym charakterze egzystencji i zarazem niezbywalnej godności ludzkiego podmiotu. Podobne myśli wzbudza rzeźbiarska kompozycja „Oddech”, złożona z realistycznie odtworzonych fragmentów ludzkiego ciała wtopionych w bezimienną nieokreśloność tła. W rzeźbie tej jesteśmy skonfrontowani z dialektyką fizycznego konkretu i metafizycznego kontekstu, bezimiennego lecz równie realnego jak ów fizyczny konkret.

Bardziej złożoną i rozbudowaną strukturę znaczeń znajdujemy w rzeźbie zrealizowanej w ramach przewodu dyplomowego Bartosza Banasika w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Kompozycja rzeźbiarska zatytułowana jako „Autoportrety” jest w istocie artystycznym sprawozdaniem ze stanu świadomości Autora na temat samego siebie. Osobliwe to sprawozdanie, bo zamiast własnego wizerunku mamy konstelację ludzkich twarzy, podobizn osób pojawiających się w horyzoncie świadomości Autora, wirujących wokół jakiejś niewidzialnej osi, będącej symbolem psychicznego centrum

Rzeźbą emanującą szczególnym poetyckim nastrojem jest figura „Śniącej”, której rzeźbiarska forma została znakomicie zintegrowana z charakterem artystycznego przesłania. Realistyczna postać „Śniącej” została subtelnie rozciągnięta w płaszczyźnie horyzontalnej, co koresponduje ze współczesnym stanem wiedzy na temat natury marzeń sennych, jako jednotorowej narracji złożonej z sekwencji obrazów i zdarzeń bez możliwości odniesienia się do nich z poziomu meta-refleksji. Rzeźba ta znajduje się obecnie w stałej kolekcji Muzeum Akademii Sztuk Pięknych, w którego zasobach znajdują się dzieła dawne i współczesne autorstwa profesorów i wyróżniających się studentów.

Śniąca
Śniąca

Bartosz Banasik jako młody twórca kształtujący własną artystyczną indywidualność jest znany z rzadko spotykanej dziś uczciwości, zarówno w interpersonalnych relacjach z innymi ludźmi, szczególnie innymi artystami, jak też wobec własnych, podejmowanych przez siebie samego wyzwań i celów. W praktyce oznacza to zgodność myślenia i działania, ścisły związek twórczej aktywności z główną zasadą uznawanego światopoglądu, wedle której „powinniśmy najpierw uporządkować własne serca, zanim przystąpimy do naprawiania serc innych”. W jego przekonaniu współczesny artysta posiada możliwość i wielką moc oddziaływania na innych ludzi, „może stać się szamanem poprzez tworzenie dzieł, jeżeli tylko jest odpowiednio przygotowany i posiada wiedzę na temat zagadnień, które są dla niego formą inspiracji” [cytaty z tekstu rozprawy dyplomowej]. W moim natomiast przekonaniu nie powinniśmy martwić się o stan sztuki współczesnej, dopóki kształtowanie jej tożsamości znajduje się w rękach uzdolnionych i uczciwych artystów.


Prof. ASP, dr hab. Franciszek Chmielowski
Kierownik Międzywydziałowej
Katedry Historii i Teorii Sztuki ASP